Moje codzienne rytuały zdrowia [łuszczyca]

Rate this post

Ile razy już pisałem, że moja droga do zaleczania łuszczycy była bardzo długa, pełna obaw a co gorsze nadal trwa.
Przez wiele lat szukałem sposobu na siebie. Kiedy wszelkie metody zawodziły zwróciłem się ku tym naturalnym/alternatywnym.

W końcu one są starsze niż te akademickie. Metody te są proste, ale wymagają trochę poświęcenia (czasu, systematyczności i zaangażowania).
💡Uważam też, że o skórę łuszczycową trzeba dbać zewnętrznie jak i wewnętrznie.

Tak zrodziły się moje rytuały, które wykonuję w ciągu dnia i to od kilku lat.

🔸zaraz po wstaniu wypijam szklankę wody z cytryną
🔸płuczę usta olejem (ssanie oleju)
🔸piję błonnik (taki w proszku)
🔸jem ostropest
🔸przyjmuje naturalne probiotyki (kefir, sok z ogórków kiszonych itp. zamiennie)
🔸zioła: szczególnie pokrzywa
🔸dwa, trzy razy w roku „olejowanie od środka”

Nie ma tego dużo, ale stosuję to od kilka lat. Od kiedy to robię zauważyłem polepszenie stanu skóry (konkretnie po czym, to nie wiem). Nie jestem niewolnikiem tych rytuałów i czasami sobie odpuszczam.

Myślę, że te proste metody są niedoceniane. Z drugiej strony nie każdy chce się zaangażować (znajdzie czas). Ja zaleczanie swojej łuszczycy potraktowałem jako proces, który rozłożyłem na miesiące. W końcu tyle lat chorowałem (od ok 2004r), to i trochę czasu potrzeba na leczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.